piątek, 1 października 2010

Ucieczka do cienia


Po kilku kilometrach marszu doszliśmy do jakiegoś małego centrum. Było to rondo światła dla pieszych i trzy knajpki z jedzeniem. Edi musiała się schować w cieniu bo zaczynało ją straszyć od nadmiaru słońca a ja się wybrałem w poszukiwaniu wody.

Brak komentarzy: